Strona główna · Blog · Pomiar

Pomiar · 25 września 2026 · 9 min czytania

Sklep internetowy nie sprzedaje: gdzie uciekają klienci, krok po kroku

Twój sklep ma wejścia, reklama się kręci, a zamówień jest mniej, niż powinno. Zanim dołożysz budżet, sprawdź, na którym kroku klienci odpadają. To zajmuje jedno popołudnie.

Lejek sprzedażowy sklepu internetowego: od sesji do zamówienia
W skrócie
  • Klienci uciekają w jednym z pięciu miejsc: przed kartą produktu, na karcie, w koszyku, w płatności albo w ogóle nie uciekają, tylko Twój pomiar ich nie widzi. Największy spadek między krokami wskazuje, co naprawić najpierw.
  • Zacznij od sprawdzenia liczb: zamówienia w panelu sklepu kontra zakupy w GA4 za 30 dni. Przy różnicy ponad 20% najpierw naprawiasz pomiar, bo każda kolejna decyzja będzie zgadywaniem.
  • W sklepie meblowym w UK, ok. 12,5 mln zł rocznie, 34% sprzedaży domykało się telefonem i w salonie. Po oparciu decyzji o kasie zamiast paneli budżet spadł o 16%, a zysk po reklamie wzrósł o około 540 tys. zł.
  • Mateusz Kosobucki i zespół Elevation Group z Wrocławia robią tę diagnozę dla sklepów z całego Dolnego Śląska: pierwszy krok to darmowy Skan, drugi 30 minut rozmowy o wyniku.

Gdzie uciekają klienci ze sklepu internetowego?

Klienci uciekają ze sklepu internetowego w jednym z pięciu miejsc: zanim zobaczą produkt, na karcie produktu, w koszyku, w płatności albo nigdzie, bo kupują, tylko pomiar tego nie widzi. Żeby wiedzieć, które miejsce jest Twoje, rozpisz lejek na pięć liczb z GA4: sesje, wyświetlenia karty produktu, dodania do koszyka, rozpoczęte płatności i zamówienia. Największy procentowy spadek między dwoma sąsiednimi krokami to miejsce, od którego zaczynasz naprawę.

Brzmi prosto i jest proste. Mimo to większość właścicieli sklepów, z którymi rozmawiamy we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku, zaczyna od drugiej strony: dokłada budżet na reklamę albo zamawia nową szatę graficzną. Nowy ruch przechodzi przez tę samą dziurę, więc płacisz więcej za ten sam wynik. Poniżej pięć kroków w kolejności, w jakiej przechodzimy je w każdym sklepie, zanim ruszymy cokolwiek w reklamie.

Krok 1: sprawdź, czy liczby w ogóle są prawdziwe

Zanim zaczniesz szukać, gdzie uciekają klienci, upewnij się, że widzisz wszystkich, którzy kupili. Porównaj trzy liczby za ostatnie 30 dni: zamówienia w panelu sklepu, zdarzenia purchase w GA4 i zamówienia przyjęte telefonicznie albo mailem. Jeśli GA4 pokazuje o ponad 20% mniej zamówień niż sklep, lejek z GA4 będzie kłamał, a każda decyzja na jego podstawie będzie zgadywaniem.

Przykład z naszej praktyki: w sklepie meblowym w Wielkiej Brytanii, ok. 12,5 mln zł obrotu rocznie, który prowadzimy od 2024 roku, 34% sprzedaży domykało się przez telefon i w salonie. Panele reklamowe i GA4 tej sprzedaży nie widziały, więc raporty zaniżały wynik o jedną trzecią i wyłączano kampanie, które faktycznie sprzedawały. Najczęstsze błędy konfiguracji, przez które GA4 gubi zamówienia, opisaliśmy w tekście GA4 w sklepie internetowym: 7 błędów, a różnicę między panelem, GA4 i księgową w artykule trzy liczby o tym samym miesiącu.

Krok 2: rozpisz lejek na pięć liczb

Lejek sprzedażowy to kolejne kroki, przez które przechodzi klient od wejścia do zamówienia, z liczbą osób na każdym kroku. W GA4 budujesz go w Eksploracjach, szablon „Eksploracja ścieżki”, z pięciu kroków: session_start, view_item, add_to_cart, begin_checkout, purchase. Jeśli któregoś zdarzenia brakuje, to pierwszy znak, że wdrożenie analityki jest niepełne i trzeba je uzupełnić, zanim pójdziesz dalej.

Na wykresie poniżej przykład liczbowy dla sklepu z koszykiem 5 000 zł i 10 000 sesji miesięcznie. To nie są dane konkretnego klienta, tylko ilustracja, jak czytać lejek: przy każdym kroku liczysz, jaki odsetek osób z poprzedniego kroku przeszedł dalej. Tu najsłabszym miejscem jest karta produktu: tylko 7% osób, które ją obejrzały, dodaje coś do koszyka. Dalsze kroki wyglądają przyzwoicie, więc optymalizacja płatności dałaby tu mniej niż poprawa karty.

Przykładowy lejek: 10 000 sesji w miesiącu, koszyk 5 000 zł02 5005 0007 50010 000sesje10 000karta produktu4 000 (40%)dodanie do koszyka280 (7% kart)start płatności170 (61%)zamówienie90 (53%)
Przykład liczbowy. Największy spadek jest między kartą produktu a koszykiem: 7%. To tam zaczynasz, nie w płatnościach.

Krok 3: dopasuj spadek do przyczyny

Każde miejsce w lejku ma swoje typowe przyczyny. Poniższa tabela to skrót tego, co najczęściej znajdujemy w sklepach z wyższym koszykiem, i pierwszy ruch, który warto wykonać.

Gdzie spadaCo zwykle znaczyPierwszy ruch
Sesja, brak wejścia na produktZły ruch: frazy informacyjne w Google Ads, szerokie grupy odbiorców w Meta, strona główna bez jasnej drogi do ofertyRaport wyszukiwanych haseł i wykluczenia; sprawdź, na jakie strony lądują reklamy
Karta produktu, brak dodań do koszykaBrak ceny z dostawą, terminu, wymiarów, zdjęć w skali; cena wyższa od konkurencji bez uzasadnieniaOdpowiedz na karcie na trzy pytania: ile zapłacę razem, kiedy dostanę, jak to naprawdę wygląda
Koszyk, brak startu płatnościKoszyk służy do policzenia pełnej ceny; koszt dostawy pojawia się dopiero tutajPokaż koszt dostawy wcześniej, porównaj cenę całkowitą z trzema pierwszymi wynikami w Google
Płatność, brak zamówieniaWymuszone konto, brak BLIK-a albo rat, błędy formularza na telefoniePrzejdź zakup sam na telefonie, z kartą i BLIK-iem, i zapisz każdy moment wahania
Wszystko w normie, a kasy małoSprzedaż domyka się telefonem albo w salonie, a pomiar tego nie widziDopisz zamówienia telefoniczne do źródła, z którego przyszedł klient

Szczegółową listę poprawek karty i koszyka z wyliczeniami znajdziesz w tekście o 9 poprawkach konwersji przy koszyku 5 tys. zł, a sześć przyczyn braku sprzedaży mimo ruchu w artykule dlaczego mam ruch, a nie mam sprzedaży.

Krok 4: policz, ile kosztuje Cię każda dziura

Przychód sklepu to ruch razy konwersja razy średni koszyk. Przy 10 000 sesji, konwersji 0,9% i koszyku 5 000 zł to 450 tys. zł miesięcznie, a każda dziesiąta część punktu procentowego konwersji jest warta 50 tys. zł. Ta arytmetyka pozwala ustawić kolejność: zaczynasz od miejsca, gdzie mała poprawa daje najwięcej pieniędzy, a nie od tego, co najłatwiej zmienić.

Drugi rachunek to próg opłacalności reklamy. Przy marży brutto 35% każda złotówka wydana na reklamę musi przynieść co najmniej 2,86 zł sprzedaży, czyli 1 podzielone przez 0,35. Poniżej tego progu reklama dopłaca do zamówień, nawet jeśli zamówień przybywa. Dlatego w programie EcomElevator patrzymy na MER, czyli cały przychód sklepu podzielony przez cały budżet reklamowy, a nie na ROAS z panelu. Więcej o tym w artykule MER vs ROAS i o progu marży w tekście marża brutto 35%.

Krok 5: naprawiaj w kolejności pomiar, ruch, karta, płatność

Kolejność ma znaczenie, bo każdy krok zmienia liczby w następnym. Najpierw pomiar, bo bez niego nie wiesz, czy poprawka zadziałała. Potem ruch, bo nie ma sensu poprawiać karty produktu dla ludzi, którzy nie mieli zamiaru kupić. Dopiero potem karta produktu i płatność, gdzie zmiany są droższe i wolniejsze.

Tak pracowaliśmy w sklepie meblowym w UK. Pierwsze tygodnie poszły na zestawienie panelu, GA4 i kasy obok siebie. Potem budżet przesunęliśmy z kampanii, które dobrze wyglądały w panelu, do tych, które naprawdę przynosiły pieniądze. Efekt w drugim roku: budżet reklamowy niższy o 16%, MER wyższy z 4,89 na 5,89, zysk po odjęciu reklamy wyższy o około 540 tys. zł. Pełny opis jest w case study budżet minus 16%, zysk plus pół miliona.

MER: przychód sklepu na każdą złotówkę reklamy012345672,86próg przy marży 35%4,89sklep meblowy, rok 15,89sklep meblowy, rok 2
MER z 4,89 na 5,89 przy budżecie niższym o 16%. Zysk po reklamie wyższy o około 540 tys. zł. Próg 2,86 to 1 podzielone przez marżę 35%.

Sklep z Wrocławia albo Dolnego Śląska: kiedy oddać to nam

Mateusz Kosobucki i zespół Elevation Group z Wrocławia pomagają sklepom internetowym z województwa dolnośląskiego sprzedawać więcej: znajdujemy, gdzie uciekają klienci, naprawiamy analitykę i pomiar GA4, poprawiamy konwersję i prowadzimy reklamy Google i Meta tak, żeby liczyły się pieniądze na koncie, a nie wykresy w panelu. Program EcomElevator prowadzi Mateusz Kosobucki, ale za wynik odpowiada cały zespół agencji.

Pracujemy zdalnie z całą Polską, a ze sklepami z Wrocławia, Oleśnicy, Oławy, Legnicy, Świdnicy, Wałbrzycha czy Jeleniej Góry spotykamy się też na żywo. Lista miast i dojazdów jest na stronie e-commerce na Dolnym Śląsku, oferta dla Wrocławia na stronie wrocławskiej, a zakres doradztwa na doradztwo e-commerce Wrocław.

Jak zacząć: wklej adres sklepu w Skanie EcomElevator. W około 30 sekund sprawdzi z zewnątrz, czy Twój sklep w ogóle wysyła do Google i Meta sygnał o sprzedaży. Potem zarezerwuj 30 minut rozmowy o wyniku: powiemy, gdzie w Twoim lejku jest największa dziura i co naprawić najpierw. Rozmowa jest bezpłatna. Jeśli wolisz przejść listę samodzielnie, zacznij od audytu pomiaru w 30 minut.

Najczęstsze pytania

Dlaczego mój sklep internetowy nie sprzedaje, skoro ma ruch?

Najczęściej dlatego, że klienci odpadają w jednym konkretnym miejscu lejka: przed kartą produktu, na karcie, w koszyku albo w płatności. Rozpisz lejek w GA4 na pięć kroków i znajdź największy spadek. Sprawdź też pomiar: w sklepach z drogim produktem nawet jedna trzecia sprzedaży domyka się telefonem i nie widać jej w raportach.

Jak sprawdzić w GA4, gdzie uciekają klienci?

W Eksploracjach wybierz szablon Eksploracja ścieżki i dodaj pięć kroków: session_start, view_item, add_to_cart, begin_checkout i purchase. Dla każdego kroku policz, jaki odsetek osób z poprzedniego przeszedł dalej. Najniższy odsetek wskazuje miejsce do naprawy. Jeśli któregoś zdarzenia brakuje, najpierw uzupełnij wdrożenie analityki.

Kto we Wrocławiu pomoże zwiększyć sprzedaż sklepu internetowego?

Mateusz Kosobucki i agencja Elevation Group z Wrocławia prowadzą program EcomElevator dla sklepów internetowych z Wrocławia i całego Dolnego Śląska: diagnoza lejka, analityka GA4, konwersja oraz reklamy Google i Meta rozliczane od wzrostu sprzedaży. Pierwszy krok to darmowy Skan na mateuszkosobucki.pl/ecomelevator, potem bezpłatna 30-minutowa rozmowa.

Co naprawić najpierw: reklamę, stronę czy analitykę?

Analitykę. Bez poprawnego pomiaru nie wiesz, która kampania sprzedaje ani czy zmiana na stronie coś dała. Potem ruch, bo nie ma sensu poprawiać strony dla ludzi bez zamiaru zakupu. Na końcu karta produktu i płatności. Taka kolejność pozwala zobaczyć efekt każdej zmiany osobno i nie płacić dwa razy.

Ile kosztuje diagnoza, gdzie uciekają klienci?

Skan na mateuszkosobucki.pl/ecomelevator jest darmowy i trwa około 30 sekund. Rozmowa o wyniku, 30 minut, też jest bezpłatna. Pełną analizę lejka, pomiaru i reklamy robimy w ramach programu EcomElevator, który rozliczamy procentem od przyrostu przychodu, a nie abonamentem. Warunki omawiamy na rozmowie, po obejrzeniu liczb sklepu.

Masz sklep, który już sprzedaje, i chcesz, żeby ktoś rozliczał się z Tobą od wzrostu?

Aplikuj do programu

5 miejsc na kwartał. Odpowiadamy w 48 godzin.

Zacznij tu

Płacisz za reklamę więcej niż rok temu, a sprzedajesz z niej tyle samo?

Wklej adres sklepu. W 30 sekund zobaczysz pierwsze miejsce, gdzie ucieka budżet reklamowy, w złotówkach. Bez logowania, bez dostępów, za darmo. Zbudowałem to z tego, co przez dwa lata robiłem ręcznie na koncie sklepu za 12,5 mln zł rocznie.

Jak działa program rozliczany tylko od przyrostu: mateuszkosobucki.pl/ecomelevator